5 hitów wyprawkowych

Gdybyśmy chcieli kupić każdą polecaną do wyprawki rzecz, to zapewne musielibyśmy wydeptać pomiędzy nimi ścieżki żeby móc się poruszać po domu. Na szczęście nie chcieliśmy kupić wszystkiego, strach przed zagraceniem mieszkania był w nas wielki, dlatego mocno się zastanawialiśmy przed sprowadzeniem kolejnych gratów do domu. Nawet te mało gabarytowe mogą mnożyć się jak Gremliny i anektować coraz to nowe miejsca i wyglądać na człowieka z każdego kąta wywołując różne nieprzyjemne uczucia. Jednocześnie ja, jak to ja, nie chciałam być nieprzygotowana i nie chciałam żeby okazało się, że nie mam czegoś super extra ważnego. Na szczęście tata Poli jest bardziej powściągliwy jeśli o to chodzi (co odbija sobie będąc również powściągliwym jeśli chodzi o pozbywanie się tego co już mamy, za to ja jestem zawodowy „pozbywacz”). Póki co, tfu tfu, nie jeszcze nie zarośliśmy i nie mamy w domu sklepu dziecięcego. Po tych kilku miesiącach mogę stwierdzić że kilka rzeczy było wyjątkowo trafionych, i całym sercem mogę polecić zaopatrzenie w nie siebie albo kogoś bliskiego w ramach prezentu.

Szumiący miś

hity wyprawkowe whisbear

Cudowny wynalazek, a taki prosty! Bardzo skuteczny uspokajacz, a do tego poręczny, mobilny, nieduży i miły. W przeciwieństwie do na przykład odkurzacza, który ani miły ani mały, i weź go wyciągaj z tego schowka co rusz. Suszarka niby łatwiej dostępna, ale też ma poważne ograniczenia. U nas działa też trzygodzinne nagranie burzy śnieżnej z youtuba, ale nie wszystkiego dzieci dają się oszukać dźwiękom z głośnika. A takiego misia wszędzie zabierzesz, w razie awarii masz pod ręką, prezentuje się elegancko no i szumi naprawdę.

 

Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy

Być może ta książka mogłaby zostać skrócona do 10 kluczowych stron z praktycznymi radami co i jak. Pewnie są ludzie, którzy woleliby taką broszurkę, ale są też tacy, którzy chcieliby poznać historię tego swetra. I dla nich doktor Karp produkuje się przez większą ilość stron, tak żeby nie było wątpliwości dlaczego twierdzi to co twierdzi. Metoda uspokajania 5 S u nas jest bardzo skuteczna, i właściwie to nam wystarczają tylko 4 S. Spowijanie, stabilną pozycję, wyciszanie, skokołysanie i ssanie zapamiętaliśmy jak tabliczkę mnożenia jeszcze przed porodem. Dla rodziców dzieci mniej spokojnych niż Pola ta książka wydaje mi się koniecznością; a jaka to musi być ulga odkryć ją po kilku tygodniach frustrujących prób uspokajania i usypiania.

Otulacz

hity wyprawkowe otulacz

My mamy bambusowy, metr na metr i jest to cudownie uniwersalny kawałek materiału. Doskonałe uzupełnienie poprzedniej pozycji, taki kwadratowy idealnie nadaje się do spowijania, które jest pierwszym krokiem w uspokajaniu. Można przykryć, otulić, zawinąć, można zakryć siebie podczas karmienia, można zrobić jedną cienką warstwę albo złożyć na 4 i mieć grubszą, po złożeniu/zrolowaniu zajmuje malutko miejsca, a w biedzie można użyć nawet jako szalikochusty dla siebie.

Shnuggle

hity wyprawkowe shnuggle

Wanienka która ma same zalety. Jest mała, poręczna i lekka, zajmuje naprawdę niewiele miejsca, w naszej małej łazience nikt się nie musi o nią potykać. Jest wyprofilowana tak, że wygodnie można umieścić tam dziecko w pozycji półleżącej, podobnie jak w foteliku samochodowym. Można sobie spokojnie poradzić w pojedynkę, a przy dwóch osobach to już w ogóle sama przyjemność. Można jej używać do 12 miesiąca. Nie zużywa dużo wody, woda wolniej stygnie i dziecko nie marznie tak szybko a po wszystkim łatwo ją opróżnić. No i co tu dużo mówić, no ładna jest no. Znajomi po wizycie w łazience pytali czy nie mamy jeszcze wanienki, pomimo tego, że stała cały czas na pralce.

Nakładki na sutki i Purelan

hity wyprawkowe medela

Sutki do karmienia muszą przywyknąć, nie ma innej rady, ale zanim przywykną warto mieć coś co ulży cierpieniom. Purelan, czysta lanolina, działa jak magiczny eliksir, w porównaniu z innymi środkami regeneracja jest błyskawiczna, warta każdej złotówki. Do tego silikonowe kapturki na stuki, u nas z Medeli, zwane „gumiakiem” – kiedy naprawdę boli i czekamy na zagojenie. To rozwiązanie na chwilę, takie mniejsze zło bo lepiej pokarmić chwilę w takim kaloszu niż wcale nie karmić, mnie przestały być w ogóle potrzebne po 10 dniach i nic się nikomu nie zaburzyło a ja nie musiałam kwilić w cichości, że boli oj boli.

Już wiadomo co kupować. Klikajcie, zamawiajcie, pędźcie do sklepu; na ratunek sobie i innym mamom!