blw jak się przygotować praktycznie

Kiedy już przygotujemy się do BLW duchowo i emocjonalnie TU i TU , żeby było wygodnie zaopatrujemy się w odpowiedni sprzęt i przygotowujemy praktycznie. Wy już jesteście gotowi ale czy gotowe jest dziecko i kuchnia? Gdybym miała Polę trzymać na kolanach i po jedzeniu prać wszystko co mamy na sobie, zwłaszcza ja, to odechciałoby mi się po kilku razach.

Dziecko

WHO zaleca rozszerzanie diety po skończeniu 6 miesiąca, nie wcześniej, nie ma co z nimi dyskutować. Nawet jeśli wcześniej siedzi, ma zęby i wyciąga ręce do talerza. Gotowość zewnętrzna nie oznacza gotowości wewnętrznej, a te małe flaczki do ukończenia szóstego miesiąca są wg specjalistów nie gotowe. Z książki „Moje dziecko nie chce jeść” możemy się dowiedzieć, że być może gdyby przeprowadzono badania naukowe z rozszerzaniem diety z 6 i 8 miesięcznymi dziećmi, to okazałoby się, że z jakiegoś powodu lepiej jest zacząć jak skończą 8 miesiąc. Ale takich badań nie ma i nie wiadomo czy ktoś to kiedyś sprawdzi. Na ten moment wiadomo tyle, że przed skończeniem 6 miesiąca tylko mleko. A rozszerzanie tydzień, trzy czy pięć po skończeniu.

Zęby nie są potrzebne żeby zacząć rozszerzać dietę, dziąsła świetnie sobie radzą z rozgniataniem, miażdżeniem, szarpaniem i skrobaniem.

Potrzebna jest umiejętność podniesienia kawałka jedzenia i trafienia nim do buzi, bo w tym cały sens.

Potrzebne jest też siedzenie. Trochę nie wiadomo kto ma być wyrocznią w tych kwestiach. Pediatra i fizjoterapeuta nie musi znać się na rozszerzaniu diety i często nie zna, a dietetyk nie zna się na kręgosłupach. Najlepiej jeśli siedzi samodzielne i stabilne, żeby można było załadować je do krzesełka. Idealnie jest jeśli siądzie samo i wtedy wszystko jasne. Ale zanim usiądzie samo, potrafi przecież czasem samo siedzieć, bo są to dwie różne rzeczy. A czasem siedzi stabilnie tylko na kolanach rodzica. Jeśli nie jesteście pewni, polecam wizytę u ortopedy albo fizjoterapeuty kiedy skończy 6 miesięcy, żeby dał błogosławieństwo; my tak zrobiliśmy.

Dziecko ma nie być ani głodne, ani najedzone. I tu jest trudność, tak to wycyrklować, żeby nie było złe bo głodne, ani niechętne bo najedzone. I jeszcze wpasować to w drzemki i w pory posiłków rodziny. Z czasem, kiedy zmierzamy już do odstawienia od piersi chcemy żeby zjadało coraz więcej, żeby faktycznie najadało się tym jedzeniem, więc trochę głodne musi być. No trudne sprawy z tym planowaniem 😉

Krzesełko – Prędzej czy później i tak krzesełko jest potrzebne, więc nie ma co zwlekać, że „na początku nie potrzeba”. Nasze kryteria wyboru były takie:

  • Przede wszystkim łatwe do sprzątania, bez zakamarów, z łatwą do czyszczenia powierzchnią. Im prostsze w formie, tym pod tym względem lepiej.
  • Będzie wam towarzyszyć długo. Niech nie boli w oczy. My chcieliśmy mieć takie, które stoi przy stole na stałe i jakoś wygląda i pasuje do reszty.
  • Wybraliśmy takie które posłuży dobre kilka lat, zanim Pola będzie mogła wygodnie siedzieć na normalnym krześle. (Regulowana wysokość siedziska, podnóżka, można zdemontować pasy, wytrzymuje wagę do 30 kg). Czy wytrzyma próbę czasu, dopiero się okaże.
  • No i żeby nie kosztowało tyle, że będzie musiała potem na nim siedzieć do matury.

Nasze to Safety 1st Timba.

blw jak się przygotować praktycznie

blw jak się przygotować praktycznie

Pozostałe rzeczy, które można wziąć pod uwagę

  • Czy można je złożyć, i czy robi się to łatwo, jeśli ktoś ma potrzebę.
  • Czy jest ciężkie (jeśli się składa).
  • Jakie ma pasy bezpieczeństwa.
  • Tacka – czy jest w cenie krzesełka, czy się łatwo demontuje, inne niespodzianki – nasza miała szparę, trzeba było zasilikonować, żeby nie zrobiła się tam mozaika z wszystkich zjedzonych produktów na wieczne nieusunięcie. (To, że można ją umyć w zmywarce nie wydaje mi się super przydatne, dziecko je częściej niż zmywarka jest puszczana, więc skorzystam okazjonalnie.) Drewniana wygląda ładniej, ale plastikowa mogłaby być odporniejsza na czyszczenie .

Ciekawostka: w opiniach o krzesełkach jako zarzut widziałam „brak kosza na zabawki” Whaaat? Czy tylko mnie to dziwi? W jakim celu trzyma się kosz zabawek w miejscu do jedzenia? Czasem sadzamy ją do krzesełka kiedy nie je, i wtedy przynoszę jej dwie zabawki albo daję jakieś kuchenne gadżety, żeby zapewnić rozrywkę. Ale żeby cały kosz na stałe? Można tam niby trzymać takie rzeczy jak mokre chusteczki czy fartuszki, ale taki składzik wolę mieć w szufladzie a nie na widoku.

Śliniako-fartuszek wybrałam firmy Lassig:

blw jak się przygotować praktycznie śliniak fartuszek lassig

Po 3 miesiącach użytkowania ciągle daje radę, zobaczymy jak długo pociągnie ;). Przede wszystkim zależało mi na tym, żeby był szybkoschnący. I żeby po kilkunastu użyciach i praniach nie wyglądał jakby był po kuzynie z RFNu. Dlatego bardzo nie chciałam takich z zewnętrzną warstwą z bawełny, która schnie wieczność. Ten, który mamy wysycha bez problemu pomiędzy posiłkami. Jako, że jest cały z poliestru plamy się go nie imają. Więc na kaloryferze nie mamy stałej ekspozycji ze spranego, wyblakłego i długo schnącego śliniaka. Nasz ma też kieszonkę do której, o dziwo, faktycznie wpada całkiem sporo upuszczanych rzeczy. Kiedy jemy bardziej płynne i syfogenne rzeczy, to zawiązuję też pod brodą małą pieluchę albo chustkę, jak kowbojowi, ratuje to górę ubrania. Nogawki podwijamy, skarpety zdejmujemy i zwykle jest mniej więcej ok. Ale zdarzają się dni kiedy połowa gaci i tak jest umazana bananem, a mango magicznie wędruje pod fartuszek, co zrobisz. Można też przebierać malucha w jakiś ferszalung do jedzenia, przeznaczony do bycia brudnym i na to śliniak, ale mnie się nie chce. I i tak trzeba go potem trochę odczyścić, bo co, schowam zaschnięte jaja do szafy?

blw jak się przygotować praktycznie kubek doidy cup łyżeczka avent

Kubek kupiliśmy Doidy Cup, bo:

  • jest otwarty, czyli najlepszy, zgodnie z zaleceniami specjalistów
  • ma małe uchwyty po obu stronach, żeby dziecko samo dało radę go przytrzymać
  • kubek jest skośny, dziecko nie musi przechylać mocno całego kubka i głowy, żeby wylało się trochę płynu
  • widać co i ile tego jest w środku bez przechylania
  • można podać w nim wodę ale też koktajl czy zupę
  • ma bardzo przystępną cenę

Jako, że kubek jest otwarty, to musimy go przytrzymywać dopóki dziecko nie nauczy się samo kontrolować swoich rączek, kubka i jego zawartości.

Łyżeczkę mamy Avent Phillips. Jest miękka z obu stron, giętka, z płaskim podajnikiem, przeznaczona do nauki samodzielnego jedzenia. Można bez strachu dać ją dziecku do ręki.  Można ją wygiąć jak na zdjęciu, i dziecko może samo trafić do buzi, trzymając łyżkę tak jak potrafi. Pola radzi sobie z nią bardzo dobrze, szybko doszło do tego, że nawet jedzenie trafia do buzi, nie tylko sama łyżka.

Książkę Bobas Lubi Wybór warto kupić dla wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Temat jest tam przewałkowany wzdłuż i wszerz, po lekturze teoretycznie wszystko wiadomo.

Przydatny jest garnek/sitko do gotowania na parze. Nie zajmuje dużo miejsca, można go umyć w zmywarce, pasuje do kilku garnków i pokrywek. Kawałki różnych warzyw dla Poli lądują w nim razem i gotują się raz dwa, ryba i mięso też elegancko dają radę. Łatwo można sprawdzić stan rozgotowania i wyjmować poszczególne rzeczy w różnych momentach.

Podłogi niczym nie zabezpieczamy bo mamy kafle, to co się będziemy wygłupiać i warstwy mnożyć, które i tak trzeba by wyczyścić. Do czyszczenia podłogi chcąc nie chcąc używamy psa. Ale jak się ma panele, to może i warto zabezpieczyć je jakąś wodoodporną matą.

A jak już jest po wszystkim to sprzątamy. Dzidzia wyskakuje z fartuszka, myjemy co trzeba i sruuu w jakieś czyste, bezpieczne miejsce. Krzesełko wycieram mokrą chusteczką, albo gąbką do naczyń jak jest gorzej, zrzucając wszystko na niższe poziomy i zgarniam do wyrzucenia. Zrzucałabym na podłogę, z której zebrałabym na końcu, ale nie mogę bo zrobi to za mnie pies. Po pozbyciu się większych okruchów i kawałków, wycieramy krzesełko z plam i mazów. Myję kubek i ewentualnie łyżeczkę, fartuszek do wypłukania i gotowe.

I takie to proste!