12-tematów-do-poruszenia-przed-decyzją-o-dziecku

Specjaliści twierdzą, że pojawienie się dziecka jest swego rodzaju testem dla pary i że dla większości, wraz z dzieckiem rodzi się też kryzys. Tak podobno mówią badania. Że zmęczenie, stres, kłótnie, niezrozumienie. Że na nic nie ma czasu, że nie rób bo źle robisz, że ja przedwczoraj ściszałem telewizor. Że dziecko i okołodzieciowe zajęcia i decyzje pożerają zapasy dobrej woli i empatii, a energii starcza tylko na sprzeczanie się o to, kto ma gorzej i dlaczego właśnie ja. Inne badania ponoć pokazują, że pary które przygotowują się na posiadanie dziecka zawczasu, potem, kiedy już się ono pojawi, dogadują się o wiele łatwiej. A przygotowują się po prostu rozmawiając, najsampierw, nie po fakcie, najlepiej jeszcze przed zajściem w ciążę. Niestety nie jest to idealna rada dla tych co już są w kryzysie, bo czasu nie cofną. Ale jeśli ty ciągle jeszcze masz czas to oto kilkanaście kwestii, które warto poruszyć zawczasu:

  1. Dlaczego chcecie mieć dziecko? Najtrudniejsze z pytań. Możecie nie wiedzieć, ja w sumie nie wiem. Żeby dać upust biologicznej potrzebie przedłużenia gatunku. Puścić w świat swoje geny, bo są takie znakomite 😉 Nadać życiu więcej sensu. Podzielić się miłością. Mieć kogoś, kto jest trochę mną a trochę tobą, a jednak osobną osobą. Bo dzieci są fajne i fajnie odtwarzać z nimi swoje dzieciństwo. Wszystko po trochu. Byleby nie dlatego żeby ratować związek, albo, bo w sumie nuda już, zróbmy sobie. Albo zróbmy, bo wszyscy robią, chociaż nie do końca chcemy. No to są przepisy na katastrofę.
  2. Piniendze. Jak z remontem, zawsze wyjdzie więcej niż się na początku zakłada, to nie są tanie rzeczy. I zaczyna się już w CIĄŻY. Dobrze jest zadbać o komfort finansowy, na ten okres i na potem. Kasa, a właściwie jej brak, jak wiadomo potrafi generować straszne nerwy i konflikty. Czy jesteście gotowi, na krótsze lub dłuższe, ale jednak, pogorszenie poziomu życia? Pieniędzy robi się mniej, a dzielić trzeba przez więcej.
  3. Komplikacje. Drugie najtrudniejsze z pytań, właściwie może najtrudniejsze. Co jeśli coś pójdzie nie tak. Wrodzone, nieuleczalne wady uniemożliwiające normalne życie, genetyczny plaskacz od życia. Czy macie taki sam stosunek do tych kwestii?
  4. Poród. Czy oboje chcecie chodzić do szkoły rodzenia, czy jedno z was (przypuszczalnie chłop, bo nie on stanie do zawodów za 9 miesięcy) kręci nosem. Że po co to, że się nie chce, że nuda. Kto rodzi ten w tej kwestii decyduje, chyba uczciwie nie? Czy chcecie być razem przy porodzie? To znaczy jedno z was nie ma wyboru, już nikt o zdanie w tej kwestii nie zapyta, ale czy oboje chcecie porodu rodzinnego?
  5. Imię. Najprzyjemniejszy „problem” do rozwiązania. Jeśli macie jakieś umyślone od dawna, zawczasu sobie je wyjawcie, bo mogą się okazać absolutnie nie do przyjęcia dla drugiej strony.
  6. Szczepienie dzieci – tu akurat z jednej strony nigdy dość informowania, bo może ktoś zawróci z szaleńczej drogi ku nieszczepieniu, a z drugiej, trochę szkoda strzępić język po próżnicy. Ale stopnop raczej chodzi parami, więc nie powinno być większych tarć.
  7. Karmienie piersią. Albo i nie. Wspólna decyzja do podjęcia, jak tam kto uważa. Zaznaczam tylko, że karmienie piersią jest to praca niepodzielna i może na początku zajmować w ciul czasu i o nieprzewidywalnych porach. I jesteś wtedy niedostępna do robienia innych rzeczy i trudno.
  8. Spanie. Czy chcecie spać wspólnie z dzieckiem, czy mieć łóżeczko w sypialni, czy całkiem osobno. I czy oboje tego chcecie?
  9. Obowiązki domowe i obowiązki dzieciowe. Może się to wydawać błahe i nieistotne ale nic bardziej mylnego, bo z takich rzeczy się składa życie, a „życie też jak wiadomo zajmuje wiele czasu”*. I ten punkt też zajmuje dużo miejsca. Kiedy wiadomo czego się oczekuje od siebie nawzajem, łatwiej uniknąć potem kryzysu. Nie czekajcie z tym do czasu „po dziecku”, aż nastąpi kumulacja – rozgoryczenie i żal są wtedy pewne. Obowiązków przybywa, zatem czasu ubywa, nie zagniesz czasoprzestrzeni. Dochodzą obowiązki okołodzieciowe – trzeba karmić, przewijać, higienizować, zabierać na spacer, bawić się, mówić do nich i ukochiwać, najlepiej dużo i często. Zróbcie listę zadań jakich wymaga wasze życie, wasz dom, wasz dzień i podzielcie się tym tak, żeby żadna ze stron nie czuła się oszukana i wykorzystana. Co kto robi, plan na dzień, tydzień, miesiąc. Jeśli zostajesz z dzieckiem w domu to nie zapominaj, że praca na etacie to nie jest wizyta w spa i nie przychodzi się stamtąd zrelaksowanym i świeżym jak Irena Szewińska w kroku. Ogarnianie domu z maluchem też wizytą w spa nie jest, ale ty przynajmniej jesteś w nim z kimś kogo kochasz i kto uśmiecha się do ciebie bezzębnie, ale szczerze.
  10. Religia. Dla niektórych sprawa jest jasna, nawet nie wymaga poruszania. A inni powinni się dogadać, na czym komu zależy i czego odpuścić nie może i jak sobie wyobrażacie kwestie chrztu, religii w szkole i, górnolotnie mówiąc, duchowego rozwoju dziecka.
  11. Jedzenie. Czy oboje macie taki sam pogląd na to jak rozszerzać dietę dziecka? Czy macie taki sam stosunek do tego co powinno jeść a czego mu nie dawać?  Nie wyobrażam sobie toczenia codziennie bojów z drugim rodzicem o dawanie czekolady 10 miesięcznemu dziecku, jestem zmęczona na samą myśl.
  12. Wychowywanie. Czy jest gotowość na zapoznanie się z fachową literaturą i zastanowienie się nad tym jak ogromnie ważne zadanie się przed wami pojawiło? Czy zgadzacie się co do podstawowych zasad, jakie chcecie żeby panowały w waszym domu?

Jasne, że postanowienia mogą się zmienić w praniu, bo na przykład jednak śpicie razem chociaż nie planowaliście, bo to co się wam wydawało dobrym pomysłem jednak nie działa, albo po prostu zmieniliście zdanie, wolno wam. Ale skoro już wszystko omówiliście i macie jakąś bazę, to łatwiej teraz sobie poradzić i ćwiczyć elastyczność. Jak nie zdążyliście ustalić wszystkiego przed ciążą, albo nawet w trakcie, to zawsze możecie spróbować i później, nie zaszkodzi, a może pomóc, w końcu „warto rozmawiać”.

*