W naszej biblioteczce zagościło niedawno kilka nowości i parę książek nowych tylko dla nas, ale prawie wszystkie ekscytujące dla malucha 1+.

Pierwsze słowa: W domu, Pojazdy, Na wsi, il. Nathalie Choux, wyd. Egmont TU 

Tekturowe książeczki z jak mówi tytuł pierwszymi słowami dla najmłodszych. W każdej książce są wstawki do otwierania, przesuwania i kręcenia tak więc mają wysoki poziom atrakcyjności. Na razie pojazdy są najmniej zajmujące, auto to auto, po co drążyć. Natomiast wiejskie zwierzątka i domowe pielesze jak najbardziej Polę interesują. Betoniarka i samolot są dla niej zbyt abstrakcyjnymi pojęciami, krowa albo świnka są jakoś bardziej namacalne i wyobrażalne, no a kurę to już nawet widziała na żywo! No i zwierzątka wyskakują z kapusty i stogu siana krzycząc głosem mamy więc jest zabawa. „W domu” mamy szafę do otwierania, możliwość zajrzenia do garnka i puszczenia wody z prysznica, same znajome sytuacje. Widzę, że Pola bardzo lubi oglądać w książeczkach odbicie swojej rzeczywistości. W tej części dodatkowo urzekł mnie telefon, który wygląda jak przerośnięta Motorola z lat 2000, i jest jakoś tak już uroczo niedzisiejszy.

 

Siku na nocniku, Myjemy ząbki, U. Kozłowska i A. Matz, wyd. Wilga Grupa Wydawnicza Foksal TU i TU

Małe tekturowe książeczki dla małych łapek. A w środku historia o przesiadce na nocnik i myciu zębów. Obie podobają się Poli i bardzo chętnie inicjuje ich czytanie. Strony wypełniają rymowanki, które w większości mniej więcej zgadzają się z rzeczywistością. Dziecko jako odbiorca i konieczność rymowania zmusza do uproszczeń i zniekształceń, wiadomo. I tak zęby niekoniecznie myjemy po to żeby pachniało ładnie z buzi, chociaż również dlatego, i niekoniecznie robimy to od razu kiedy tylko wstaniemy z łóżka, a po śniadaniu. No i zdaje się, że dentyści nie zalecają płukania buzi po umyciu zębów. W historii o nocniku pada zdanie „w majtki siusiać nie wypada” i na początku trochę mi skwasiło minę, bo cóż to za zawstydzanie, ale potem następuje ciąg dalszy i ogólny wydźwięk jest bardziej taki, że majtki nie są miejscem do sikania, więc zgoda. Szczegóły, szczegóły! No ale jest to niejako książeczka instruktażowa, więc fajnie by było gdyby zgadzała się z tym co robimy w domu. Pomimo tego pozycje na plus, wizualnie przystępne no i Pola jest żywo zainteresowana.

 

Zgadnij gdzie jestem?, Zgadnij kim jestem?, wyd. Wilga Grupa Wydawnicza Foksal TU i TU

W tych książkach na każdej stronie mamy postać a obok jej atrybuty – w jednej części są to zawody a w drugiej różne kategorie, i rolnik i Indianka. Książka jest podzielona na trzy poziome pasy, które można przekładać niezależnie od siebie, tworząc różne dziwne twory na przykład budowlańca z wąsem w różowym fartuszku w remizie. Pola chętnie majstruje przy tych dwóch pozycjach, ale póki chętniej wysłuchuje narracji o sprawach, które już trochę zna. Plażowiczka i kosmonauta na przykład są zbyt abstrakcyjni, ale już policjant wzbudził zainteresowanie. A mój wielki ubaw znajdujący się obok niego „opryszek”, teraz obie machamy mu palcem „ty, ty, ty opryszku!” 😀 Ilustracje są stockowe, ale chociaż spójne, okładki pancerne a strony z grubej tektury. Koncepcja książki bardzo fajna, zachęca do interakcji i można układać różne śmieszne wyrazy, co na razie jest rozrywką dla mnie – policka, fryzak i pływareczka.

 

Can you say it too? Growl! Growl!, wyd. Nosy Crow TU

W tej serii jest kilka książek do wyboru, my mamy część z dzikimi zwierzętami. Na każdej stronie chowa się jakieś zwierzątko, a to za skałą, a to na drzewie. Podnosimy klapkę i wszystko jasne, tak więc pozycja klasyczna w formie, nigdy dość podnoszenia klapek! Całkiem przyjemnie zilustrowana, z dużymi, poręcznymi klapkami, solidnie wykonana. My naszą kupiliśmy w TK Maxxie, za 17 zł.

 

I wish I were a pirate, S. Prasdam-Halls i S.Ward, wyd. Bloomsbury TU

Tę pozycję też kupiliśmyw  TK Maxxie. Jest o piratach więc nie było opcji nie wziąć, przy moim joblu na tematykę około morską wpadła prosto do koszyka. Z ruchomymi elementami dla Poli i piratami dla mnie – książka idealna 😉 Tak jak poprzednia książka tak i ta jest bardzo solidna, niełatwa do rozmontowania. Jest kotwica do podnoszenia, źli piraci zmierzający ku paszczy rekina i wyspa skarbów, pełen pakiet.

 

Nocne hałasy, D. Zanon i S. Pelon, wyd. Olesiejuk TU

Historia króliczka, który zabiera się do spania ale po drodze boi się różnych strasznych hałasów. Całe szczęście, że w pobliżu jest mama i objaśnia króliczkowi świat i pokazuje, że to co wydaje mu się być czymś strasznym wcale takie nie jest. Z ukojonymi nerwami i uspokojony, że to co słyszał to tylko odgłosy ptaków i grzmotów jest gotów zasnąć przy przyjemnym akompaniamencie deszczu pac, pac, pac. A nawet naprostować swojego tatę, który na głos zastanawia się cóż to za dziwny dźwięk?

 

Ja wielkolud ty kruszynka, Lilli L’arronge, wyd. Wytwórnia TU

Na razie Pola się nie zakochała, ja za to od pierwszego wejrzenia. To książka o dużej i małej łasicy, które robią razem mnóstwo rzeczy i każdą podobnie, ale jednak trochę inaczej albo po prostu patrzą na nią z innej perspektywy. Nie brakuje śmiechów, sporów, wypadków i trudności, jak to w życiu. Duża łasica często ma przesrane, ale ostatecznie nie wygląda jakby żałowała, mamy tutaj rodzicielstwo rozłożone na czynniki pierwsze 😉 Rysunki i teksty są przezabawne, jestem pełna podziwu dla autorki jak i tłumaczki. Od strony graficznej książka też jest cudowna, zarówno jeśli chodzi o ilustracje jak i wydanie jej.

 

Kolorowy potwór, Anna Llenas, wyd. Mamania TU

Najpoważniejsza pozycja z tu zebranych, chociaż tytuł tego nie zdradza. To historia kolorowego potwora, któremu pomieszały się wszystkie emocje i potrzebuje pomocy, żeby dać sobie z nimi radę. W rozplątaniu ich, nazwaniu i posegregowaniu do słoiczków pomaga mu koleżanka. Tłumaczy mu czym jest radość, smutek, złość, strach i spokój. Każda emocja ma swój kolor żeby łatwiej można było ją sobie wyobrazić, dziewczynka opisuje też emocje porównując je – spokój do liści na wietrze, złość do ognia a smutek do morza. Na końcu potwora dopada jeszcze inna, nieznana emocja, a jest ona różowa jak kwiatki na wiosnę i serduszka 😉  O emocjach mamy jeszcze małą książeczkę z serii Czuczu, Pola chętnie ogląda buzie przedstawiające różne emocje i do potwora też jest całkiem pozytywnie nastawiona. Ile z tego rozumie ciężko powiedzieć, ale od czegoś trzeba zacząć a tu akurat treści nie ma za dużo i jest całkiem przystępna. Kolorowy potwór ma tylko pięć emocji, ale gdyby było ich więcej ciężko byłoby małym dzieciom doczekać do finału historii i pamiętać o co chodziło i dokąd to wszystko zmierzało. Ilustracje wyglądają na wykonane pastelami, wycinane i dokładane do kolaży z rozmaitymi wycinkami gazet, wzorzystymi papierami i barwnymi kartonami, co daje ciekawy efekt.