Niedawno nabyłam książkę pod wiele mówiącym tytułem „Dlaczego dzieci jedzą śmieci?”. Przedwcześnie, bo ani rysunki ani tekst nie mają jeszcze szansy trafić do Poli. Ale ze strachu, że wykupią, rozdrapią mi wszystko, wszystkie i potem już nie będzie (choć to chyba naiwne z mojej strony, że podejrzewam takie zainteresowanie w narodzie), kupiłam ją już teraz. Książka w konstrukcji przypomina strumień świadomości (bez paniki, to nie Ulisses) małej dziewczynki rozmyślającej o jedzeniu i zdrowiu, stąd lekki chaos w narracji i zaskakujące dygresje. Lukrecja ma kolegę Krzysia, który zjadłby zasadniczo wszystko, byleby tylko było słodkie, bo jest uzależniony od cukru i śmieciowego jedzenia. Dziewczynka myśli sobie to i owo o Krzysiu, jego rodzinie, tym co słyszała u siebie w domu. I tak z tego pozornego chaosu wyłaniają się winni tego stanu rzeczy – to dorośli częstują dzieci śmieciami. Autorka kładzie kawę na ławę i wali prosto z mostu: małą siostrę Krzysia karmią cukierkami i ciastkami, po to żeby siedziała cicho i spokojnie w wózku, proste. A potem już samo idzie, no jak ma nie iść. Soczek z misia, kanapka śniadaniowa, wszystko kolorowe, z naklejką, pieczątką i prezentem, dzieci to lubią, wszyscy zadowoleni! Tylko, że tak naprawdę wygrywa jak zawsze jedynie kasyno; w tym wypadku magnaci branży spożywczej.

To nie są jakieś nowe, odkrywcze rzeczy, których trzeba ze świecą szukać w internetach. Żadna to tajemna wiedza, przy minimalnej ilości chęci można się tego wszystkiego dowiedzieć z rozmaitych mediów. Albo z etykiet produktów, jeśli się nad nimi pochylimy. Ja rozumiem, że ludziom urodzonym przed wojną takie rzeczy mogą się nie mieścić w głowie, oni już swoje życie przeżyli, a walka z cukrem nie była ich największym zmartwieniem. Ale żyjąc tu i teraz nie wiedzieć tego, nie chcieć tego wiedzieć i widzieć nie mieści się w mojej małej głowie. Negować to wszystko to jak utrzymywać, że ziemia jest płaska. Jeszcze gorzej zdawać sobie z tego sprawę, ale mieć to w dupie.

W światowym trendzie fatalnego odżywiania się cukier zdaje się zajmować pierwsze miejsce wśród winnych.Podobno, już przebywając w wodach płodowych chętniej je połykamy jeśli są słodkie. A potem pijemy słodkie mleko, sama natura tak to urządziła. Już w brzuchu mamy widać wiemy, że kiedy tylko pojawia się coś słodkiego, należy to natychmiast zeżreć. Bo nie wiadomo kiedy powtórzy się taka okazja, nie można jej zmarnować!

„Mówiąc prosto, ewolucja sprawiła, że ludzie pragnęli cukru, jeśli tylko znaleźli to zjadali i gromadzili go a następnie zużywali. Przez miliony lat nasze łaknienie i układ trawienny były idealnie dopasowane bo cukier występował rzadko. Poza miodem, większość jedzenia, którą spożywali nasi przodkowie w społecznościach łowców-zbieraczy nie była słodsza od marchewki. Wynalezienie sposobów na uprawianie ziemi sprawiło, że zwiększyła się dostępność produktów bogatych w skrobię, ale dopiero niedawno technologia sprawiła, że czysty cukier zaczął występować tak obficie.

Przemysł spożywczy zbił fortuny korzystając z tego, że posiadamy ciała z epoki kamienia które pragną cukru, ale żyjemy w erze kosmicznej gdzie taniego, łatwo dostępnego cukru jest aż nadto. Łyk po łyku, kęs za kęsem, coraz więcej z nas tyje bo nie potrafimy kontrolować głęboko zakorzenionych pragnień żeby skorzystać z tych cennych, smacznych i niegdyś tak rzadko dostępnych zasobów.” *

Problem polega zatem na tym, że ciągle chętnie rzucamy się na słodkie, ale teraz cukier nie znika z naszego radaru nigdy, więc możemy karmić się nim w zasadzie bez ustanku. Ewolucja nie nadąża za cywilizacją. W filmie dokumentalnym „Cały ten cukier” reżyser odwiedza wioskę rdzennych mieszkańców Australii, którzy jeszcze pół wieku temu w sklepach kupowali tylko 10 procent zjadanej przez siebie żywności. Teraz jest to prawie 100 procent. No i co kupują? Zatrważające ilości słodzonych gazowanych napojów i wysoko przetworzonej żywności. Z którymi ich organizmy zupełnie sobie nie radzą i wszechobecna otyłość jest tylko pierwszą tego oznaką. I tak, w wolnej od alkoholu społeczności rozprzestrzenia się alkoholowe stłuszczenie wątroby (!), cukrzyca, siadają nerki. Podczas wizyty na wioskowym cmentarzu jego przewodnik co chwilę pokazuje mu kolejne groby ludzi zmarłych przed 40 z powodu chorób cywilizacyjnych. Dr Robert Lustig, w dokumencie wyprodukowanym przez Uniwersytet Kalifornii, porównuje mechanizmy działania cukru z innymi uzależniającymi substancjami i pokazuje, że działa on na ludzki mózg w taki sam sposób jak nikotyna, alkohol i narkotyki. *

Skoro wiemy już, że tak jest to jaką szansę w dzisiejszym i przyszłym świecie dajemy naszym dzieciom futrując je cukrem od śniadania do kolacji? Skoro wiadomo, że jesteśmy skazani na pragnienie słodkiego smaku i nieodpartą chęć skonsumowania wszystkiego co słodkie, to dlaczego chcemy wpychać w ten nałóg dziecko już od maleńkości? Jakie będzie miało potem szanse w nierównej walce z biologią i ile ta walka będzie kosztować? Cukier to jedno, poza nim w śmieciowym jedzeniu jest też kupa soli i fatalne w skutkach tłuszcze trans, czego to one nie potrafią spierdolić! Nawyki żywieniowe, których nabieramy w dzieciństwie mają szansę przetrwać do dorosłego wieku jeśli będą cały czas po drodze wzmacniane. Taki dorosły nie będzie musiał walczyć ze sobą, żeby zacząć się zdrowo odżywiać, nie będzie musiał przechodzić cukrowego detoksu i chodzić po dietetykach. „1000 pierwszych dni życia to czas, w którym dochodzi do programowania metabolizmu i utrwalenia wielu procesów fizjologicznych odpowiedzialnych za kontrolę apetytu i regulację energetyczną.”* Długofalowość i istotność konsekwencji decyzji żywieniowych które podejmujemy w ciąży i w pierwszych dwóch latach życia dziecka jest porażająca! I po drugich urodzinach nie następuje koniec, bo zdrowe odżywianie to nie jest coś z czym można przesadzić albo potraktować jako projekt na dwa lata. Dziecko dobrze odżywiane traktuje zdrowe jedzenie jako coś naturalnego i to podejście powinno zostać z nim już na zawsze, to właśnie powinna być nasza inwestycja w zdrowie i przyszłość naszych dzieci. Znaczna nadwaga i otyłość to naprawdę nie są tylko problemy natury estetycznej, wiąże się z nimi mnóstwo potencjalnych chorób i komplikacji. A sam fakt, że źle karmione dziecko nie ma problemów z wagą to nie wszystko, bo trzeba by jeszcze zajrzeć do środka żeby wiedzieć jak to naprawdę wygląda. I czy czasem nie dołączyło do swoich dziadków, z tak samo podwyższonym cholesterolem i początkami miażdżycy. No i nawyki, nie do przecenienia. Może teraz jest dobrze, może i nic się nie dzieje, ale warto sięgać wyobraźnią trochę dalej.

Jak zawsze przy takim temacie, pojawiają się argumenty, że my tak robiliśmy i było dobrze. Nam nikt słodyczy i innych śmieciowych przekąsek nie odmawiał, nie wspominając o naszych rodzicach, żadnej „mody” na zdrowe jedzenie nie było i dobre było! Tylko trzeba się zastanowić co było dostępne i ile tego było. Ilość słodyczy i wszechobecnego cukru we wszystkim co „dla dzieci” obecnie jest nieporównywalna nie tylko z zamierzchłym PRL-em, czy latami kartkowej reglamentacji ale i z początkami wolnego rynku kiedy ja byłam dzieckiem. Co było w sklepach, ile tego było i kto wtedy wiedział o strategiach marketingowych skierowanych do dzieci? Cukier wtedy, jak wiadomo, krzepił, ale pytanie jak często miał okazję? Współcześnie, gdzie się nie obrócisz i nie spojrzysz wszędzie czyha okazja. A właściwie tysiąc okazji. Teraz rożne nafaszerowane cukrem i utwardzanymi tłuszczami wynalazki udają normalne jedzenie, więc w zasadzie od rana do nocy, na śniadanie, obiad i kolację cukier i inne ambrozje. Kiedyś śmieciowe jedzenie nie zastępowało prawie wszystkich posiłków. Sorry, powiem jak stary lać, którym po trosze jestem: kiedyś tego nie było.

P.S.

Polecam:

Film Cały ten cukier, reż. Damon Gameau, Australia 2014. Reżyser postanawia sprawdzić na sobie jak dieta cukrowa wpłynie na jego organizm, a robi to jedząc tylko produkty powszechnie uważane za zdrowe. Film ogląda się bardzo przyjemnie, ale wnioski po obejrzeniu są zupełnie odwrotne.

Film Fed up, dostępny na Netfliksie. O otyłości, zwłaszcza wśród dzieci. Wiadomo, standardy amerykańskie są inne od naszych, ale czy nie tam zmierzamy?

7 odcinkowy „mini-serial” Skinny on obesity, produkcja Uniwersytetu Kalifornijskiego, dostępny na Youtubie. Krótko, rzeczowo i naukowo.

Dlaczego dzieci jedzą śmieci?, Anna Manna Poznańska, wyd. KASZAMANNA