Pola do nowych książek podchodzi z rezerwą. Zamiast rzucać się na nie z dziką radością i zaciekawieniem, na początku mówi „nie, nie” i sięga po coś starego. Widać tak jak inżynier Mamoń myśli sobie, że jakże może się jej podobać książką którą widzi pierwszy raz. Dopiero po kilku przymiarkach okazuje się, że jednak jak najbardziej „tak, tak” i sama się do nich garnie. Nie wszystkie książki są dla niej hitem, ale wiele po prosu musi zaczekać na swój czas i wtedy są już wertowane niemiłosiernie, czasem aż do rozpadu. Tak było z Księgą Dźwięków, zainteresowała się nią bardziej dopiero kiedy skończyła rok. Zainteresowanie przerosło możliwości książki i oczywiście się rozkleiła. Widząc, że próby ratowania jej klejeniem są jak pudrowanie trupa postanowiłam oderwać po kolei każdą kartkę, przedziurkować a potem połączyć trytytką i od wtedy degrengolada już nie postępuje. Czy taki los czeka nowości które niedawno zawitały do naszej biblioteczki nie wiem, ale faza obwąchiwania już za nami i „nie” zamieniło się w „nie, dlaczego? chętnie przejrzę!”

 

Nie płacz KróliczkuJörg Mühle, wyd. Dwie Siostry

Króliczek nie zawodzi. To znaczy zawodzi, bo w najnowszej części akurat się przewrócił i łzy kapią mu jak grochy. Wspólnie dmuchamy (a to Pola lubi najbardziej), przyklejamy plasterek i wycieramy mu nosek. Tak jak w poprzednich częściach, zabawa jest przednia no i to bardzo życiowa historia! Czuję się jakbym polecała kremówkę, a przecież wszyscy lubią kremówkę, co tu więcej dodać?

 

Księga ryków, Soledad Bravi, wyd. Dwie Siostry

Tę księgę raczej spotka taki sam los jak jej starszą koleżanką. Raz, że z racji gabarytu, a dwa, że wypełniona jest zwierzątkami a zwierzątka są arcyciekawe! Dzięki tej książce już wiem „co robi” żyrafa, wiewiórka i pingwin. Ale muszę przyznać że imitowanie mniej popularnych dźwięków to nie lada wyzwanie, książka raczej do użytku bez dorosłych świadków 😉 Jeśli chodzi o stronę wizualną to tak pół na pół, niektóre zwierzątka wyszły ładnie a inne niespecjalnie. Tak jak w Księdze Dźwięków, poziom ilustracji jest dla mnie nierówny.

 

Spot mówi dobranoc, Eric Hill, wyd. Mamania

Płakałam, że na kolejne części przygód Spota przyjdzie nam czekać dekady a tu proszę, poszli za ciosem i mamy dwie kolejne pozycje po polsku. W tej wybranej przez nas Spot zbiera się do spania ale zanim trafi do łóżka jeszcze tyle przed nim! Spot żegna się z kolegami, zabawkami, tatą i księżycem, zażywa kąpieli, wypija mleko i w końcu udaje mu się dotrzeć do łóżka. Jest piesek, są klapki, jest impreza, Polci się podoba. Mi najbardziej podoba się tata schowany za gazetą, z jednej strony niby klasyk, a z drugiej jakie to mało dzisiejsze, taka papierowa gazeta!

 

Co oni robią, Artur Gulewicz, wyd. Nasza Księgarnia

Książka działa na zasadzie takiej jak opisywane przeze mnie ostatnio zgadnij Kim jestem i Gdzie jestem – też jest podzielona na trzy poziome paski i przedstawia postacie z akcesoriami. Tutaj jednak, na ruchomych paskach dodatkowo mamy opisy kto, co i gdzie robi a wszystko jest totalnie przemieszane i żeby ułożyć obrazek odpowiadający rzeczywistości trzeba się nawertować. Oczywiście z pomieszania pasków wychodzą rzeczy najciekawsze, jak widać na zdjęciach, ale to na razie uciecha bardziej dla mnie, bo dla Poli jeszcze mało rzeczy jest dziwnych i bez sensu. Brawo za ilustracje i liternictwo, dla mnie bomba, a i Poli też się podoba.

 

Przed moim domem, Marianne Dubuc, wyd. Dwie Siostry

Historia o tym co może cię spotkać gdy wyjdziesz za drzwi – czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosąA niosą w tej książce hen, hen i dalej, i czego to nie spotkamy po drodze! Każda strona to kolejny krok zabierający nas w dalszą podróż przez świat i wyobraźnię. Ilustracje nie są moje najulubieńsze, stylizowane są na dziecięcy rysunek, z widocznymi „mazami” kredek. Pomimo tego, bardzo przyjemnie się to ogląda i czeka co będzie dalej, bo to wcale a wcale nie takie oczywiste. Moim faworytem został „odrażający CZŁOWIEK śniegu”, co za nazwa!

 

Kolorowy las. Co tu nie pasuje?, Nastja Holtfreter, wyd. Nasza Księgarnia

Tytuł mówi wszystko – tematyka leśna, na każdej stronie jeden element nie pasuje. Mamy drzewa, grzyby i różne leśne zwierzaki a między nimi ukryte zbuki, z którymi coś jest nie halo. Póki co, to że kwadratowy liść nie zdarza się w naturze nie jest do pojęcia dla Poli, ale już węża w okularach znajdzie. Objaśniamy sobie leśną rzeczywistość, obrazki są bardzo przyzwoite, ładna gama kolorów utrzymana przez całą książkę, jestem na tak. Dostępna jest też bliźniacza pozycja „Kolorowe Morze”.