Myślisz sobie czasem, że jakbyś był dzieckiem takiego dajmy na to Kulczyka to życie byłoby łatwiejsze? Któż nie marzył choć przez chwilkę jakby to było być samym Janem, nie tylko jego dziećmi, no któż.  Ale czy od rodziny można dostać tylko zreprywatyzowaną kamienicę w centrum Warszawy, żeby się liczyło, że się COŚ dostało? Dostajemy, albo i nie, dużo więcej. Dużo więcej tego czego w banku nie zdeponujesz. Jasne, łatwiej jest żyć nie musząc martwić się prozą życia, kredytem, mieszkaniem, brakiem-wystarczających-środków-na-koncie, niewątpliwie jest to wygodne. Ale czy naprawdę można powiedzieć, że są tacy którzy NIC nie dostali, bo nie dano im małej willi w prezencie?

Czy naprawdę wszystko to co mamy i to kim jesteśmy zawdzięczamy tylko sami sobie? Ile jest w tym losu, przypadku zwał jak zwał, że przyszło nam urodzić się akurat tutaj i teraz, w tej a nie innej rodzinie, wygrać albo przegrać na loterii genetycznej? Niczyj to sukces trafić dobrze i niczyja wina trafić źle. Jak określić co jest tylko naszą zasługą? Nie zepsuć tego co dostaliśmy, to jest nasza zasługa. Skorzystać z tego co oferują, wykorzystać to co mamy. Chyba tyle.

Genetyka

Mamusię oszukasz, tatusia oszukasz ale życia nie oszukasz. Geny masz jakie masz. A one „w co najmniej 50 proc. decydują o poziomie inteligencji. Uwarunkowania genetyczne wyjaśniają też w 30–50 proc. różnice między ludźmi, jeśli chodzi o asertywność, reaktywność emocjonalną, neurotyczność czy towarzyskość. Te akurat właściwości i na intuicję wydają się „wrodzone” – ujawniają się one już do drugiego roku ­życia.” Za pozostałe procenty odpowiedzialne jest wychowanie, środowisko i indywidualne doświadczenia. I tak samo jest z talentem, masz albo nie masz, oczywiście trzeba mu dać się ujawnić i pomóc rozwijać, ale to już kwestia punktu drugiego. „W sensie psychologicznym dziedziczymy jednocześnie sporo i nic, bo wiele z naszych potencjałów może zostać zmarnowanych, a niedostatków nadrobionych.” Ale, mówiąc kolokwialnie, z gówna bata nie ukręcisz. Zmarnować potencjał jest łatwo, dosztukować tam gdzie go nie ma trudniej.

Wychowanie

Całe nasze 50 procent inteligencji i talentów psu na budę jeśli zabraknie ludzi, którzy nauczą nas z nich korzystać i pozwolą je rozwinąć. Co komu po talencie, jeśli nie ma pomocy dorosłych osób, które zwrócą uwagę, pomogą go odkryć a potem dadzą środki i narzędzia do pracy nad nim. Wsparcie, zachęta i wiara rodzica w dziecko to dla niektórych pojęcia tak odległe i nieznane jak teoria strun. Ci, którzy je dostali mają szczęście. Tak jak szczęście mają ci, którzy dostali dużo miłości, czułości i poczucia bezpieczeństwa. Ci, którzy mieli beztroskie dzieciństwo, zamiast przedwczesnej dorosłości i mierzenia się z sytuacjami przerastającymi niejednego dorosłego. Ci, którzy dorastali w poczuciu, ze świat koniec końców nie jest złym miejscem. Ci, którzy nie byli samotni, nie musieli się bać. Nie musieli walczyć a akceptację i uwagę. To jest taki kapitał, że głowa mała. Temu kto go dostał, ciężko nawet ogarnąć, że nie dla wszystkich jest to oczywistością. Tłustym drukiem i wielkimi literami mówię, że NIE JEST. Pomyśl ile dały nam rodziny już tylko przez to, że niczego nie zabrały po drodze, niczego nie zepsuły?

Status socjoekonomiczny i kapitał kulturowy

„Socjologom właśnie kapitał kulturowy jawi się jako fundamentalny zasób, który dziedziczymy i jesteśmy w stanie przekazać dalej. (…) Kapitał kulturowy przybiera formę ucieleśnioną (np. kompetencje językowe, kindersztuba, gust), zinstytucjonalizowaną (np. dyplom wyższej uczelni) i uprzedmiotowioną (np. książki, obrazy, antyki).” Dzieci uczą się przez obserwację, przejmują to co widzą, głównie w swoich domach. I tyczy się to czytania, tego co się ogląda, słuchania muzyki, stosunku do: kultury, sztuki, wykształcenia, języka, współżycia społecznego, odmienności, innych kultur, religii, środowiska, słowem WSZYSTKIEGO. W tych tematach w domu można dostać wiele, albo wielkie nic. I choć wiele można nadrobić, to jeśli musisz nadrabiać to już masz pod górkę względem tych, którzy dawno to wszystko wiedzieli, usłyszeli, zobaczyli i dostali.

Rodzice, którzy mogą i którzy chcą finansują dzieciom zajęcia dodatkowe, pomoce, książki, edukacyjne zabawki, wycieczki, kursy przygotowawcze, czasem szkoły i internaty. A potem studia, bo nawet te darmowe kosztują – żyjesz a nie zarabiasz, a gdzieś musisz mieszkać, za coś dojeżdżać i finansować resztę potrzeb, często daleko od domu. Nie wszyscy mogą to dostać. Niektórzy muszą się cholernie nagimnastykować, żeby skończyć edukację tam gdzie inni docierają bez utrudnień tak prozaicznych jak brak pieniędzy. „Niestety, nękające dziś Polskę ekonomiczne zjawisko dziedziczenia biedy ma również wymiar intelektualny. Nie tylko dlatego, że biedni rodzice nie mają „zdolności kredytowych” na edukację. (…) Związek między położeniem rodziny a poziomem inteligencji (mierzonym za pomocą skali Wechslera) okazał się stosunkowo wysoki. Zaś jedynym na to remedium – jak twierdzą badacze – jest podmiotowe podejście rodziców do dziecka: „dawanie mu rozsądnej swobody, intelektualna stymulacja oraz towarzyszenie mu w jego decyzjach”. Tak wychowywani ludzie – mimo słabego punktu startu – są bardziej pewni siebie, więc mają przynajmniej większą potrzebę zmian.” A to wymaga zaangażowania, świadomości i chęci rodziców, więc wracamy do paragrafu wyżej i punktu drugiego.

 

Wszyscy NIE MAMY równych szans. Jasne, ktoś nie musiał pracować na swój dom, ty musiałeś, inni mają lepiej. Zawsze znajdą się jacyś inni. Po drugiej stronie wykresu też. Zawsze się znajdzie ktoś, względem kogo jesteśmy już na starcie tak do przodu, że aż nas nie widzi. Rozumiem trochę lekceważący stosunek do tego co nie osiągnięte tylko dostane. Bo w pierwszej chwili kiedy tego nie wiesz i porównujesz z kimś siebie to myślisz sobie, żeś jest jakiś nieudaczny, skoro oni już coś, a ty ciągle w dupie. Czy jest coś o czym nie wiesz? Czy serio, aż tak bardzo nie umiesz w życie? Więc z ulgą dowiadujesz się, że to jednak nie twoja ułomność tylko ich szczęście. Porównywanie się z innymi może kończyć się różnie, ale niestety jest bardzo kuszące! Bo podobno człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy widzi, że nie ma gorzej niż ludzie w okół niego. Następnym razem rozejrzyj się dalej, poszerz pole odniesienia to zobaczysz ile i czego tak naprawdę dostałeś w życiu.

 

Wszystkie cytaty STĄD