Edzio i Przyjaciele. Coś. Marc Boutavant, Astrid Desbordes. wyd. Wytwórnia TU

Jestem zaskoczona szałem jaki zrobiła historia wiewiórka Edzia, puchacza Jerzego i Cosia. Spodobała się od razu i Pola parę razy dziennie żądała czytania książki o „Cioś”. Edzio i Jerzy spotykają nad rzeką dziwnie wyglądającego Cosia, trochę się boją i niespecjalnie mają ochotę, żeby przebywał w ich okolicy. Każą mu odejść, wywieszają znak zakazujący mu wstępu a w końcu Jerzy przebiera się za coś równie dziwnego jak Coś i idzie zobaczyć, czy tamten ciągle stoi na brzegu. I tu się zaczyna, bo wszyscy się Jerzego boją, nikt nie ma zamiaru słuchać jego tłumaczeń, wszyscy uciekają albo każą mu odejść. Oczywiście wszyscy poza Cosiem, bo tylko on się przebranego Jerzego nie boi. Morał widać jak na dłoni. Ilustracje są jak dla mnie fest vintage, jakbym oglądała jakiegoś Krecika i baaardzo nasycone, ogółem przyjemne.

 

A królik słuchał, Cori Doerrfield, wyd. Mamania TU

Cudna historia i przepiękna książka. Głównemu bohaterowi ptaszyska niszczą misterną, wielka budowlę, jest przerażenie i smutek. I wtedy zaczynają przychodzić do niego po kolei rozmaite zwierzątka – kurczak chce żeby Taylor opowiedział co się stało, niedźwiedź chce żeby chłopiec krzyczał ze złości a słoń każe mu sobie przypomnieć dokładnie jak to wszystko było ułożone. Ale Taylor nie ma ochoty na żadną z tych rzeczy, bo chce sobie po prostu w ciszy poprzeżywać swoje emocje. Wszystkiego zwierzątka odchodzą z kwitkiem, i wtedy przychodzi króliczek, który po cichutku i powoli przytula się do Taylora i towarzyszy mu w ciszy. I kiedy Taylor jest gotów, to króliczek słucha wszystkiego co Taylor ma do powiedzenia i wykrzyczenia. I tego właśnie trzeba było chłopcu, kogoś kto nie będzie napierał a kiedy przyjdzie czas to po prostu wysłucha, bez komentowania, gderania, radzenia. Bardzo prosta historia o smutku, złości, rozczarowaniu, porażce i radzeniu sobie z nimi. No i przepiękne ilustracje, jestem zakochana! Polcia jest na tak.

 

Dwa, trzy, cztery – Wspólne Spacery, Cyfry i Numery, Słowa i Litery, Joanna Bartosik, wyd. Widnokrąg TU i TU

Pierwsza seria bardzo nam przypadła do gustu, więc kiedy zobaczyłam, że będzie kontynuacja to czekałam z wielkimi nadziejami i entuzjazmem. I się nie zawiodłam. Spacery zawierają kilkanaście scenerii o których można sobie poopowiadać, pokazać paluszkiem co się widziało i gdzie było. Park, sklep rybny, stacja kolejowa, księgarnia i nawet cmentarz jesienią. W drugiej części na każdej stronie są wkomponowane rozmaite liczby, a za tło robią obrazki z codzienności: winda, przystanek autobusowy, sklep. Obie książki są pomocne w porządkowaniu wiedzy o świecie blisko nas. W trzeciej części każda strona poświęcona jest kolejnej literce alfabetu. Jest zabawny rysunek i podpis z zaznaczoną na kolorowo literką o którą się rozchodzi. Moim faworytem jest Elegancki Elektryk! Ilustracje tak jak i w poprzednich częściach są ciekawe i dla dziecka i dla rodzica, na przykład pani z mięsnego rozłożyła mnie na łopatki. Pola namiętnie przegląda wszystkie te pozycje, szczególnie Spacery, chociaż Akrobatka Agatka i Tupiący Tancerz też są bliscy jej sercu.

 

Koala, który się trzymał, Rachel Bright i Jim Field, wyd. Zielona Sowa TU

Koalę mamy już długo i chociaż chętnie go przeglądała wcześniej to dopiero jakieś dwa miesiące temu okazał się hitem. Wcześniej ciężko jej było wytrzymać całość tekstu, więc opowiadałam jej skrótowo co też się dzieje na kolejnych stronach. Teraz Koala był z nami na wakacjach i czytałyśmy go codziennie przed snem, od deski do deski, czasem i po dwa razy. Jest to historia koali, który nie dał się namówić na zejście z drzewa, bo bał się innych głośnych i dużych zwierząt i w ogóle powiedzmy, że bał się życia. Czasem żal mu było kiedy widział jak dobrze bawią się zwierzaki na dole, ale przekonywał sam siebie, że bezpieczniej będzie zostać na drzewie. Los zdecydował za niego, przez przypadek znalazł się na ziemi i okazało się strach miał wielkie oczy i tak naprawdę to fajnie jest mieć kolegów i przygody. Książka jest przepięknie zilustrowana, treść też jest częścią tej wizualnej uczty, całość jest bardzo, bardzo smaczna. Urzekło mnie też pudełko Koali z napisem Kolekcyja Liści, taka dodatkowa perełka.

 

Wiewiórki, które nie chciały się dzielićRachel Bright i Jim Field, wyd. Zielona Sowa TU

Autorzy Koali popełnili jeszcze dwie książki dostępne w Polsce, jedną z nich jest historia wiewiórek, które nie chciały się dzielić. Błażej to wiewiór lekkoduch, balował całe lato i przed zimą okazało się, że w kredensie ma tylko powietrze. Cyryl natomiast jest zapobiegliwy i odpowiedzialny, nagromadził niezły kopczyk ale jeszcze mu mało. Obu wiewiórkom wpada w oko ta sama sysunia, ostatnia w sezonie i zaczyna się walka. Ostatecznie, gdzie dwóch się biło tam skorzystał ptak i porwał szyszkę. A wiewiórki znalazły się w tarapatach i tylko współpraca mogła uratować ich rude kitki. Po tych doświadczeniach zmieniło im się postrzeganie świata i postawili na przyjaźń, współpracę i dzielenie się z innymi. Tak jak powyższa pozycja tak i ta jest radością dla oka, jesienny las jest na tych stronach hypnotajzing, zwierzęta urocze a całość jest wycacana.

 

Czujemisie, Agata Królak, wyd. Dwie Siostry TU

W książce na każdej stronie pojawia się miś, który jakoś się czuje. Ale nie dostajemy samej nazwy uczucia, która dla dziecka i tak jest abstrakcją, tylko konkretną sytuację. Misie czują się tak jakby udało im się strzelić gola, tak jakby ich najlepszy przyjaciel musiał wyjechać, tak … Na ostatniej stronie mamy zapisane w chmurkach nazwy dla wszystkich tych stanów i możemy je dopasowywać.  Fajna koncepcja, bo miś, który jest po prostu „zły” albo „zawiedziony” nie wiele znaczy sam w sobie. Zawsze kiedy przeglądamy taką prostą książeczkę o uczuciach z buziami dzieci, to muszę dopowiadać jakąś historię, która tłumaczy ich smutek albo znudzenie. Polci na razie podoba się tak sobie, ale myślę, że to kwestia czasu. Musi się przekonać do ilustracji, tak jak było z „Masło śpi” tej samej autorki – na początku reakcja była średnia, dzisiaj się podoba.