14 sposobów w jakie PRZYPADKOWO mom-shamingujesz swoje koleżanki. Skusiło mnie słowo przypadkowo i pomyślałam, że sprawdzę, może się okażą jakieś rzeczy, o których nigdy nie pomyślałam, a nie są spoko w relacji z inną mamą. Niestety nic nie odkryłam. Chociaż nie, bo jednak kilka refleksji to we mnie wywołało.

Na pierwszy rzut oka te podpunkty to są rzeczy, których po prostu się nie mów. Ani w przyjacielskich ani w przypadkowych relacjach. Na żaden temat i nigdy w ten sposób. Kto tak mówi w rzeczywistych kontaktach twarzą w twarz? Narcystyczno-socjopatyczne wypowiedzi nikomu nie są potrzebne, nikt ich nie chce i nikt nie lubi przebywać z ich autorem. Z dziećmi czy bez.

A po drugim rzucie oka, jak zajrzeć w uzasadnienia to jest to wszystko jakoś paraliżujące. Strach pytać. Strach odpowiadać. Strach coś uważać, bo jeszcze ci się wymsknie. I okaże się, że są ludzie, którzy zupełnie się z tobą nie zgadzają. Szoook!

Czy „jedliście słoiczki”? Czy twoje dziecko coś robi, albo czegoś nie robi? Czy wracasz do pracy? Karmiłaś piersią? Oglądacie przy niej telewizję? Tak. Nie. Tak, robi. Nie, nie robi. Zgodnie z prawdą. I na tym kończę, bo o to było pytanie. A nie o to dlaczego tak a nie inaczej i co ja o tym myślę.

Tylko, że z drugiej strony odpowiadanie monosylabami kiepsko rozwija rozmowę i ludzie raczej dodają coś od siebie, żeby jakoś się plotło, jakoś kulało. A naturalnym ciągiem dalszym jest powiedzenie dlaczego się coś robi albo nie, albo co się o tym myśli. No i masz. Jak nie chcesz poznać opinii innej osoby to nie rozmawiaj, nie pytaj.

Tak się składa, że jeśli ta opinia jest odwrotna do twojej, to automatycznie oznacza, że ktoś się z tobą nie zgadza i że prawdopodobnie uważa, że lepiej jest robić inaczej. Jak się tak będziemy ciągle zastanawiać nad tym co może kogoś obrażać to nie wiem dokąd zajdziemy z rozmową. Nie wszystko co ktoś mówi, jest wymierzone w ciebie. Nie wszystko jest celowym atakiem na ciebie i twoje wybory.

Jeśli ktoś chce nas poczęstować czymś czego nie jemy to mówię, że dziękuję, nie jadamy takich rzeczy. Raczej, że stoi za tym jakiś powód. Albo nie możemy, albo uważam, że z jakiegoś powodu to jest nieodpowiednie. I skoro tak uważam, to nie mogę jednocześnie uważać, że dobrze robi ktoś kto działa odwrotnie. Ale może mnie to w mniejszym albo większym stopniu niespecjalnie interesować. Nie musimy wszyscy żyć tak samo, nigdy nie będziemy.

Ludziom, których znasz słabo nie zwracasz uwagi, że mają brudno w domu i kropka. Niezależnie od tego czy mają dzieci czy nie. A jak powiesz przyjaciółce, że niezłe burdello jej syn urządził w kuchni to pewnie wzdychnie i powie nooo, bo przecież widzi co jest narobione. No chyba że macie delikatniejsze stosunki, ale to już każdy sam wie najlepiej na co jego przyjaciel jest wrażliwy, a na co nie i jakie są wasze granice.

I kontrowersyjne dawanie rad. Jakby dziewczyna na osiedlu mnie nie zagadnęła o buzię Poli, to nie trafiłabym do dermatologa, którego mi poleciła. Mam się czuć dotknięta bo ktoś zauważył że ma plamy na policzkach? No jak miał nie zauważyć, na wierzchu są, każdy widzi. Czy mam uważać, że mi sugeruje, że za mało robię w tej sprawie? Że za mało dbam? Albo byłam już wszędzie i dzięki, nie skorzystam, albo nie byłam i chętnie pójdę. I cóż, okazało się, że za mało zrobiłam w tej sprawie, bo tam akurat wcześniej nie byłam. Wizyta pomogła, plamy zniknęły, dziękuję Aniu.

Często są to rozmowy z kobietami, które znamy tylko z okazji posiadania dzieci i nie z każdym mamy nie wiadomo jaką nić porozumienia i nie wiadomo jakie tematy. A o czymś mówić trzeba. Jeśli rozmawiasz z przyjaciółką, to chyba nie potrzebujesz przewodnika co mówić a czego nie i autocenzury? Luuuudzie. Jestem zmęczona jak myślę, że miałabym na to wszystko uważać w każdej rozmowie z inną matką. Zacznijmy przemawiać jedynie ostrożnymi monologami, żeby kogoś nie urazić.

Są rzeczy co do których jestem przekonana i zdecydowana na milion procent i uważam, że robiąc inaczej robiłabym źle. Ale nie mam potrzeby ratowania całego świata, wszystkich dzieci i jednorożców. Nie chodzę i nie nauczam o tym, co ja uważam za słuszne.

Może w rozmowie każdy może powiedzieć co uważa, jak robi a nawet dodać dlaczego? Czy nie wystarczy mieszanka empatii, odrobiny wyobraźni i nie narzucania innym swojej woli, żebyśmy mogli mówić o wszystkim? Jak tego nie masz to każdy uzna rozmowę z tobą za bolesną, nie tylko matki. Po prostu nie bądź dupkiem. I starczy.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” albo zostaw komentarz. Dzięki! 🙂

Zdjęcie: Jon Tyson on Unsplash