Tweet Duncana Jonesa o dzieciach zebrał prawie 20 tysięcy polubień. Nie wiem jakby było, gdyby Duncan i jego ojciec robili na zmiany w hucie. Nie robią – Duncan jest reżyserem, a jego ojciec był Davidem Bowie.

W komentarzach tu i tam, nie wszyscy zgadzają się z katastroficzną wizją Jonesa. We mnie jego wpis fermentuje już dłuższy czas. I ciągle mam do powiedzenia tylko jedno.

Mam dwójkę dzieci. Jedno ma 2 i pół roku, drugie 9 miesięcy
Powiem wam coś, do czego nikt inny się nie przyznaje… są wyczerpujące, frustrujące i stawiają życie na głowie. Rzadko jest z nimi fajnie i zabawnie. Tak, uśmiechy są super, uściski są urocze, ale to jest TRUDNE i nie jest to oczywisty wybór dla wszystkich.
W tym momencie ludzie czują się zmuszeni dodać „ale nigdy w życiu bym tego nie zmienił!”
Ale wiecie co… Oczywiście, że bym się zastanowił ponownie!
To wyczerpujące! To banalne! To jak opiekowanie się psem, którego nie da się wyszkolić.
Jest jak jest & i są moje. Mam nadzieję, że dorosną ok.

W jednym pan Duncan ma pełną rację. To, że dzieci nie są dla wszystkich jest prawdą. I nie każdy powinien je mieć. A my, ludzie z dziećmi powinniśmy jakoś pogodzić się z tym, że ci bez dzieci swój czas, energię, uczucia, myśli i pieniądze mogą inwestować gdzie indziej. I nie oczekiwać, że POWINNI zrobić w życiu to co my.

Jeśli chodzi o resztę lamentów i gorzkich żali: to nie jest cała prawda o rodzicielstwie, jeśli nie dodasz tego ALE. Dlatego ludzie zawsze dodają „ale…” Bez tego masz co najwyżej pół prawdy. No chyba że TO JEST cała jego prawda, to wtedy straszny smuteczek. Światełka w tym tunelu nie widać, słabo i lipa.

Wszystko to o czym pisze jest do przewidzenia. To chyba wiadomo jakie bywają dzieci, czy nie? Większość z tych rzeczy bywa prawdą. Ale to twoje nastawienie i twój sposób postrzegania zamieniają to w tragedię. Tragedię pod tytułem „moje dziecko nie chce dać się wytresować jak pies, więc chętnie wróciłbym w czasie i może wcale go nie miał!”

Że też w kilka miesięcy nie da się uformować dzieci w posłuszne i niewymagające stworzenia, jak psa. O nie! Gdyby tylko było wiadomo, że ludzie to trudniejszy w obsłudze gatunek. Gdyby tylko!

Tak, musisz mówić do dziecka rzeczy, które dla dorosłego są oczywiste, są banalne. Musisz powtarzać banalne czynności. Jak inaczej?! Czy to jest tajemnica, że z małymi dziećmi nie porozmawiasz o teoriach Heideggera? Że nie obejrzysz nowego Von Triera i się razem nie pozachwycacie/ nie będziecie się chować za fotel z zażenowania (niepotrzebne skreślić). Jeśli szkoda ci życia na banalne momenty to nie miej dzieci.

Albo zmień nastawienie i nie miej banalnych momentów. Bo wszystkie te rzeczy mówisz i robisz dla swojego dziecka i z nim, i dla mnie fascynujące jest obserwowanie tego jak ono się zmienia, jak się uczy, co je cieszy a co wcale.

Z dziećmi niczego nie robi się łatwiej i szybciej. Dziećmi trzeba się zajmować, małymi trzeba się zajmować dużo. Dzieci potrzebują twojego czasu, energii, uwagi i uczucia. Takie mamy czasy, okazało się, że dzieciństwo jest bardzo ważne i nie bardzo wypada nam, ludziom myślącym, lać sikiem prostym na proces wychowania, jakoś to będzie, oj tam, oj tam. Jeśli to tłumaczy się dla kogoś na wyczerpujące to chyba wie co powinien zrobić, a właściwie czego nie robić.

Dzieci nie robią tego co chcesz i kiedy chcesz, ot tak. Frustrujące? Czasem tak, ale przede wszystkim normalne.

Czy rozwalają życie? Nawet jeśli wiele rzeczy się komuś w życiu zmienia, to kaman, wiadomo czego potrzebują małe dzieci i czego nie mogą. Był czas przywyknąć.

Logicznie myślący człowiek to wszystko wie. Jeśli tylko poświęci chwilę, żeby się zastanowić co to znaczy mieć dzieci i co to znaczy dla niego. Kiedy ma się dzieci, to życie już nie jest tylko o tym co TY i co TOBIE. Chyba nie myślałeś, że będzie?

A już to, że rzadko jest z dziećmi wesoło, fajnie i zabawnie to nie wiem gdzie mam włożyć; do zadka chyba.

Gdyby napisał, że nie daje sobie rady, że ma w domu trudny egzemplarz, że już 9 miesiąc dziecko nie śpi czy co tam innego i TO jest źródłem JEGO frustracji to brzmiałoby to inaczej. Jednostkowe, osobiste doświadczenie – to przykre, że ma takie, no ale jak mówi, że ma no to ma. Nie mówię mu jak ma się czuć. Jestem tylko zdziwiona tym, że on jest zdziwiony rzeczywistością. I jak zawsze, zniesmaczona utrwalaniem narracji w której rodzicielstwo MUSI być jak wyrok a dzieci muszą być problemem.

Czy ludzie go oszukali, bo mu wmówili, że rodzicielstwo jest fajne i dobre? Może uważają, że to przeważa, więc w ostatecznym rozrachunku tak, mieć dzieci jest fajnie i dobrze. Jeśli masz odpowiedzieć jednym słowem to będzie to dobre słowo. Bo rodzicielstwo jest bardziej dobre niż męczące, bardziej fajne niż frustrujące. Nie wspominając już o tym, że ludzie uwielbiają narzekać na rodzicielstwo, więc ciężko mi uwierzyć, że nie usłyszał miliona komentarzy, o tym jak będzie przejebane i że teraz to zobaczy.

Z dziećmi tracisz całkowitą wolność, tracisz całkowitą niezależność. Jeśli chcesz mieć święty spokój, zawsze robić to na co masz ochotę, to nie miej dzieci. Jeśli fundujesz sobie dzieci tylko dlatego, że podobno nadają sens życiu i z innych wydumanych powodów, to nie będą cię cieszyć na co dzień.

„Dzieci nie muszą być tym rodzajem dobra, którego doświadcza się od czasu do czasu. 95% czasu nie myślisz o tym co znaczą dla ciebie dzieci (DOBRO) tylko, że musisz to i tamto z nimi zrobić. Zatrzymaj się i przestań tak na to patrzeć. (…) Jeśli zaakceptujesz ich czasem niewygodną ale magiczną obecność w twoim życiu to właśnie ty na tym później zyskasz. A jak nie, to oboje będziecie nieszczęśliwi.” Taką trafną uwagę znalazłam w jednym z komentarzy i to chyba jest klucz do szczęścia w codzienności.

Zastanawia mnie jeszcze jaką się ma relację z dziećmi, jeśli tak się o nich myśli. Jak o utrapieniu i przykrości. Czy w ogóle jakąś? Czy tylko czeka się, aż dzieci urosną i w końcu dadzą spokój?

I na koniec, nie bez złośliwości: jak chcesz żeby było łatwiej, to sam spraw żeby było łatwiej. Zamiast robić dziecku trening spania o 2.30 w nocy i zalewać się goryczą i żalem, po prostu idźcie spać. Chyba, że bardzo chcesz mu robić ten trening spania; tylko wtedy pamiętaj czyj to jest wymysł.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” albo zostaw komentarz. Dzięki! 🙂