Są zabawki, które ekscytują mnie i moje dziecko w tym samym stopniu. Na przykład Duplo. Ja się autentycznie świetnie nimi bawię, mnie to relaksuje! Mogłabym mieć takie hobby i kupować sobie o takie cudeńka jak TO. Chętnie, chętnie, szkoda, że to takie kosztowne. Trochę mniejsze emocje, ale jednak, towarzyszyły też kupnie zabawkowej kuchni.

To, że kupimy Poli kuchnię do zabawy było pewne. Nie mogłabym odmówić jej tej przyjemności. No dobra, SOBIE też nie. Pozostało tylko pytanie kiedy. Odpowiedź przyszła sama, kiedy musieliśmy dokupić do pokoju Poli regał i zainstalować stolik z krzesełkiem, a przy okazji jeszcze odświeżyć ściany. Skoro już się tym zajęliśmy to postanowiliśmy, że nie ma na co czekać i za jednym zamachem dołożymy też kuchnię i będzie załatwione. Pola miała wtedy 18 miesięcy i to wcale a wcale nie było za wcześnie! Spodobała się jej od razu, i rzadko zdarzają się dni, żeby w ogóle jej nie użyła.

Dlaczego warto zainwestować w kuchnię do zabawy
  1. Przede wszystkim jest gdzie trzymać te wszystkie drewniane bułki, pluszowe bakłażany i talerzyki z falbankami. Taka kuchnia to też dodatkowy mebel do przechowywania. (A mam do tych jedzonek słabość, najchętniej bym nakupowała, żeby wszystkie miała, bo przecież jeszcze jabłka nie mamy, więc trzeba koniecznie kupić nowy zestaw.) Oczywiście można przechowywać to wszystko tak jak inne zabawki, ale w kuchni dużo lepiej się prezentują i wygodniej po nie sięgać.
  2. Gotowanie w kuchni ze mną jest fajne, ale to ograniczona atrakcja. I czasowo i w kwestii tego, co wolno. A tu wszystko można! I to samodzielnie! Ona tu zarządza, wszystkiego może używać, i gotować według swojej receptury i uznania. Jest i kuchenka i zlew i jedna szafka może robić nawet za piekarnik. Oczywiście można i zwykłej szafki do tego używać, ale tam jednak stoją inne rzeczy i nie ma szybki… No to nie to samo. U nas zresztą jedyna zamykana szafka już robi za paczkomat, więcej nie ma.
  3. Kuchnia do zabawy nie jest tylko dla dziewczynek. Kuchnia i gotowanie to najzwyklejsza rzecz na świecie, każdy powinien umieć jej używać, żeby nie być życiową kaleką. Jest to też jedna z najczęściej widzianych przez dzieci dorosłych czynności. Jest atrakcyjna i dla dziewczynek i dla chłopców, bo jest namacalna, codziennie obserwują rodziców w kuchni i codziennie korzystają z efektów kuchennych działań.
  4. W kuchni można gotować, można się z jej udziałem bawić w dom, można się bawić w restaurację, a i nawet w sklep. To dużo możliwości zabawy w dorosłych!
  5. Taką kuchnią można bawić się samemu. I to całkiem długo. Nie potrzeba towarzysza, nie potrzeba asysty – wystarczy że my jesteśmy odbiorcą kulinarnych dzieł.
  6. Ale można też bawić się z rodzeństwem i z koleżanką, zadań i gadżetów w kuchni jest pod dostatkiem. To mogą być lekcje z dzielenia się a później z pracy zespołowej.
  7. Zabawa w kuchni rozwija wyobraźnię i kreatywność – dużo rzeczy można sobie dopowiedzieć, nie ma schematu zabawy, nie ma jednego sposobu na nią
  8. Można w niej ćwiczyć układanie i przekładanie małych elementów, a to dobre dla małych rączek. No i można zaszczepiać zmysł porządkowania i organizowania – w kuchni ordnung musi być.
  9. Zabawa w kuchni daje dziecku efekty, którymi może podzielić się z innymi i z których może czuć się dumne. Pjoszę mamo, zjedz sobie <3
  10. To zabawka, która starczy na długo, więc nie są to pieniądze wydane na coś, co będzie służyć tylko chwilkę.
  11. Dodatkowo, zlewozmywak robi u nas czasem za basen/wannę dla ludzików z Duplo. No gdzie one by się biedne pluskały gdyby nie ta kuchnia?
Dlaczego akurat ta kuchnia?

Kupiliśmy kuchnię Duktig z Ikei i po pół roku jestem z niej ciągle bardzo zadowolona.

  • Jest ładna. Z umiarem. Uniwersalna. Delikatna. Jest tak nieinwazyjna, że u nas, w razie czego będzie mogła postać w salonie i nie będzie bolało w oczy.
  • My akurat Ikeę lubimy, nie jesteśmy zaciekłymi wrogami paździerzowych mebli i innych ich rozwiązań. Jakoś tak im wierzymy, że wiedzą co robią. W kuchence samoczynnie wyłączają się diody palników, haczyki są elastyczne i spadają zamiast się łamać i prawie nie boję się, że wyłamią się drzwiczki.
  • Rozmiar ma w sam raz. Nie za duża, nie za mała. Mieści nam się cała spożywka, zastawa i gary. Fajnie byłoby mieć w zestawie i lodówkę, no pewnie, ale gdzie to zmieścić? Na nasz metraż to jest opcja idealna. (Chciałabym powiedzieć, że zmieszczą się w niej i inne, większe gadżety kuchenne, ale z tym akurat ciężko. Dopóki dziecko nie sięga bezpiecznie na górną półkę to nie ma ich co tam dawać, a to jedyne miejsce. Na ekspres musieliśmy dokupić stoliczek, ale tak naprawdę przydaje się nie tylko do niego, bo gdzie cokolwiek odłożyć w trakcie zabawy? Gdzie te miski pełne cebuli i sera odstawiać, gdzie kawy parzyć, tosty robić, miksować, blendować? Z racji rozmiaru blatu roboczego w tej kuchence prawie nie ma, można używać jedynie płyty grzewczej. A te sprzęty to kolejna rzecz, którą bym najchętniej kolekcjonowała. Na prawdę muszę włączać zdrowy rozsądek, żeby sobie odmówić drewnianego miksera planetarnego, kiedy on tak na mnie patrzy i patrzy.)
  • Cena. Dla nas w granicach rozsądku. Nie jest to tania zabawka, ale to inwestycja na długo, więc jakby to tak podzielić przez liczbę lat użytkowania…
  • Daje mnóstwo możliwości adaptacyjnych. Można ją sobie podrasować i dopasować do swojego pokoju i stylu, pimp my kitchen! My jesteśmy na to za leniwi, a poza tym taka klasyczna z niczym nam się nie kłóci, więc nie szukamy sobie zajęcia na siłę. A tu kilka najfajniejszych na które trafiłam w sieci:
Biała / Różowa
Czeluście Pinteresta
Z drewnianym blatem / Czeluście Pinteresta

Często przy okazji tego typu zabawek pojawia się „Ile?! Ja taką sam zrobię!” No i można, ale czy to się opłaca…? Jeśli akurat przypadkiem nie masz wszystkich komponentów, warsztatu w którym można to zrobić wygodnie, manualnych zdolności i czasu to efekty mogą być mizerne. Mimo najlepszych chęci. Jak ktoś ma takie hobby, czyli ma zaplecze i umie ładnie w majsterkowanie to jak najbardziej, chwała im za to!

Gdybym nie ograniczało mnie miejsce i rozsądek to najchętniej zakupiłabym takie jak niżej. Pola byłaby zachwycona bo różowe a ja to bym nawet w kuchni chciała mieć takie meble. I ten telefon na ścianie, jak amerykancko!

Dla fanów różu i lat pięćdziesiątych

Różowo-szara / Różowa

A tu kilka innych, mniej uniwersalnych, ale całkiem zacnych. Dla fanów koloru i pasteli, dla fanów wiejskości i dla minimalistów.

Czerwona / Żółta
Turkusowa duża / Turkusowa mniejsza
Biała / Ecru
Turystyczna / Fioletowa

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” albo zostaw komentarz. Dzięki! 🙂