Nie nadążam. Nie nadążam ja i przede wszystkim nie nadąża mój portfel. Nowości książkowych dla dzieci jest ZA DUŻO! A im wyższa grupa wiekowa, tym robi się gorzej. To znaczy tak naprawdę lepiej, bo w tym temacie klęska urodzaju to jednak dobra klęska. Tylko wybierać tak trudno, tak trudno…

Najchętniej kupowałabym wszystko i to ze względu na siebie. Bo to ja się szybciej nudzę, to mnie się szybciej „opatrzają” czytane wspólnie książki i to ja pragnę wszystkie obejrzeć, pomacać, powąchać.

Na książki pieniędzy niby nigdy nie szkoda, ale są jakieś granice szaleństwa. Dlatego właśnie w zeszłym miesiącu zapisałyśmy Polę do biblioteki, dostała swoją pierwszą kartę i teraz dodatkowe pozycje wypożyczamy sobie do domu. No i wyrabiamy pożądany nawyk korzystania z biblioteki i przebywania wśród książek.

Ale!

Ale coś tam jednak z nowości do nas trafiło i już nawet się zadomowiło. Książki to w końcu zdrowy nałóg, troszkę można…

1 Nie bój się misiu, S.Shallman i C.Pedler, wyd. Wilga

Książek o odwadze mamy kilka, to chyba popularny motyw. Nawet mamy jedną pod dokładnie takim tytułem. W tej oprócz misia występuje jeszcze uroczy króliczek Bobuś. Uroczy, ale i bardzo odważny i wyrywny. Wybiera się na samodzielną, nocną wyprawę by znaleźć mitycznego stwora Włochacza Olbrzymiego i, uwaga, wetknąć mu ostro zakończoną marchewkę w nos. Szybko orientuje się, że las nocą to nie są heheszki i kanapeczki. W trakcie ucieczki przed sową wpada na bardzo strachliwego misia i zostają przyjaciółmi. Kiedy króliczek wpada w tarapaty, miś odkrywa w sobie wielkiego odważnego niedźwiedzia i okazuje się, że to dla niego przeznaczona była marchewka Bobusia… Historia o tym jak przyjaźń pomaga przezwyciężyć strach i o tym, że czasem inni potrafią dostrzec w nas to, czego my sami nie widzimy.

2 Czy mogę się przytulić, E.McLaughlin i P.Dunbar, wyd. Mamania

Dwie równoległe historie zamknięte w dwustronnej książce. I żółw i jeż pilnie potrzebują się do kogoś przytulić, bo im smutno. Niestety kolce i twarda skorupa wszystkich zniechęcają i bohaterowie popadają w jeszcze większy smutek. Sowa ma dla obu radę z gatunku „każda potwora znajdzie swojego amatora” i tak też się dzieje; jeżyk i żółw są dla siebie idealnymi przytulaczami i następuje wielkie, wielkie szczęście. Wizualnie bardzo ładna książka, kolorystyka na piątkę a dwustronność dodaje jej atrakcyjności. Historia pokrzepiająca – wszyscy mają szansę na szczęście, a bycie razem i przytulasy są przecież jego dużą częścią.

3 Dziewczynki mogą wszystko, C.Hart i A.Pye, wyd. Amber

Skusił mnie tytuł. Z takim przekazem, to już kij z tym czy będzie ładna i fajnie napisana. Skoro dziewczynki mogą wszystko, to będzie dobrze. No i tak właśnie jest. Przez całą książkę autorka udowadnia, że dziewczynki mogą robić, co tylko zechcą i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Bardzo krzepiące, bardzo potrzebne! Ilustracje, tak jak podejrzewałam, niczego mi nie urywają. Tłumaczenie rymowanej książki nie należy do łatwych zadań, nie da się ukryć, ale czuję jakiś niedosyt przy powtarzającym się trzy razy manifeście siły dziewczyńskiej. Po angielsku brzmi jakoś bardziej… Niezależnie od tego – niech wszystkie dziewczynki czytają, niech wszystkie powtarzają.

4 Mops Klops, A.Blabey, wyd. Amber

Bardzo krótka przypowieść o skutkach egoizmu. Samolubny mops nie chce się podzielić zabawkami z jamnikiem Miłkiem i spotyka go za to sroga kara. Wypada przez okno, po tym jak wdrapał się na zbyt wysoki i chwiejny kopiec SWOICH zabawek. Nie dość, że robi sobie krzywdę, to jeszcze unieruchomiony musi patrzeć jak Miłek do woli korzysta z WSZYSTKICH jego zabawek. Oszalały klops straszliwie mnie bawi, prześmiesznie uchwycono mopsie wariactwo.

5 Odwagi zajączku, N.Kinnear, wyd. Amber

I jeszcze jedna o odwadze! Mamy tutaj dwa zajączki – jeden jest jak Martyna Wojciechowska, a drugi jak Prosiaczek. Jeden ma przygody i odwagę, a drugi najchętniej nigdy nie wychodziłby z domu i spędzał czas na robótkach ręcznych. Odważna Luna (tak, tak, dziewczynka!) ma już dość wymówek strachliwego Logana, złości się na niego i wychodzi z domu tupiąc niecierpliwie króliczą łapą. Logan zbiera w sobie całą odwagę i wyrusza na poszukiwania Luny, żeby znowu było między nimi dobrze. Ma rozmaite przygody a na koniec ratuje koleżankę z tarapatów. Morał niby słuszny, ale trochę wynika z tego, że Logan będzie fajny dopiero jak będzie odważny i taki jak Luna. No nie wiem… Poza tym – sympatyczne zwierzątka i miły nastrój w ilustracjach.

6 Nie ma jak w domu, D.Gobel i P.Knorr, wyd. Babaryba

Ooo, tej pozycji zostałam fanką. Podoba mi się bardziej niż ulice Czereśniowe, już mam ochotę na pozostałe części. Pola zapamiętała już połowę bohaterów, wybieramy jednego i szukamy na wszystkich stronach po kolei. Są tu różne modele/sytuacje rodzinne, jest chłopiec na wózku, jest i pan mieszkający w wozie Drzymały; jak ktoś wrażliwy na „lewactwo i potwora gender” to nie polecam. Żeby oddać sprawiedliwość, to myślę, że młodsza Pola lepiej odbierała ulicę Czereśniową, tu byłby za duży natłok wszystkiego. Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego tam jest tak uroczo, dlaczego wszyscy tak nie żyjemy? Otóż tam prawie wcale nie ma samochodów! A co za tym idzie – należnych im miejsc. I zagadka wyjaśniona ehhh…

7 Urodziny Edzia, A.Desbordes i M.Boutavant, wyd. Wytwórnia

Edzio i przyjaciele cieszą się u nas ciągłym powodzeniem, nowe przygody zostały przywitane z wielkim entuzjazmem. (Kiedy uznałam, że dokupimy jeszcze wcześniejsze części, to akurat pojawiła się kolejna! I tu wchodzi biblioteka, która nam użyczyła Polci i Helci. Perfect timing.) W najnowszej części Edzio ma urodziny, a wszyscy zachowują się tak. jakby zapomnieli. Na końcu okazuje się oczywiście, że tak naprawdę szykowali mu przyjęcie niespodziankę. Najpierw Edziowi smutno, że się wygłupił tak się strojąc, smutno że o nim nie pamiętają, ale potem jednak serduszko się cieszy i jest fiesta. Mam wrażenie, że gdyby Edzio chodził całą książkę po lesie szukając jagód, to też by się podobała 😉

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, kliknij „Lubię to” albo zostaw komentarz. Dzięki! 🙂